iZombie recenzja sezon 5 odcinki 1-4

0
84

iZombie powróciło z sezonem piątym, który ma być zarazem finałem całej produkcji. Mam jednak z tym sezonem problem. Z jednej strony nie mogę narzekać, bo mamy tu do czynienia z tym, do czego serial nas przyzwyczaił. Sprawy tygodnia nadal są całkiem ciekawe, a nowe wcielenia Liv jak zwykle bardzo dobre. Z tej strony nie można się przyczepić. Jednak należy pamiętać, że to sezon finałowy, a akcja wydaje się stać w miejscu. Dostaliśmy co prawda sporo wątków pobocznych, moim zdaniem to one właśnie powinny grac tu pierwsze skrzypce. Co prawda niektóre ze spraw tygodnia są, powiązane z głównym wątkiem jednak mogłoby to być widoczne nieco bardziej. Problem jest też z głównym wątkiem. Nie do końca wiadomo, co nim jest. Z jednej strony mamy nasilające się nastroje anty-zombie, z drugiej postać zombie, który rozpoczyna rekrutacje ludzi z filmore-graves. Oprócz tego gdzieś z boku jest wątek Liv jako Renegate oraz szczepionki. Nie możemy też zapominać o Blainie, którego na razie jest trochę mało. Mam nadzieję, że od następnych odcinków scenarzyści zaczną łączyć wątki tak, aby udało im się wszystko doprowadzić do końca. Na razie widać tu nieco chaosu. Widać tu zresztą pokłosie wydarzeń z poprzedniego sezonu. Major jako nowy szef firmy, która sprawuje, kontrolę nad miastem wypada dziwnie. Z jednej strony nie mam co do niego zastrzeżeń, bo nadal kieruje się swoimi zasadami. Jedak pytanie brzmi, dlaczego to on kieruje firmą? Jakie ma do tego właściwie prawo i czemu wszyscy się na to zgadzają. Może jednak nie wszyscy, bo widzimy tu jednak rozłam w strukturze. Wygląda to na ciekawy wątek, jednak czy twórcom starczy czasu, żeby dobrze to rozwinąć?Póki co jest nie najgorzej, jednak liczę na coś więcej. Wątek lekarstwa został jedynie lekko ruszony i to naprawdę bardzo lekko. Jak zwykle najlepiej wypada Rose McIver, która świetnie bawi się nowymi wcieleniami. Jest to zdecydowanie jeden z głównych powodów, dlaczego warto oglądać ten serial. Widać, że serial bawi się stereotypami i podaje je w całkiem niezły sposób. Gdyby nie był, to ostatni sezon można byłoby być w pełni zadowolonym. Jednak zostało, już niewiele czasu a trzeba przecież domknąć wszystkie wątki, a także rozwinąć te, które dopiero co się zaczynają. Miejmy nadzieję, że scenarzyści mają na to pomysł. Osobiście jestem w stanie w to uwierzyć. Szczególnie że odcinek czwarty, mimo że nadal posiada, sprawę tygodnia jest już bardziej związany z główną tematyką sezonu. Sugeruje on nam nawet, że być może Liv będzie musiała opowiedzieć się po którejś ze stron. W odcinku tym rozwinięto także wątek Blain‚a. Jak zwykle wypada on dobrze, a jego relacje z dziennikarką są intrygujące. Zapowiada się na to, że może narobić mu nieco kłopotów. Zobaczymy, co z tego wyjedzie, ale widać poprawę. Sezon zaczyna się powoli, nawet zbyt pooli jak na finałowy sezon. Na razie wygląda to dopiero na rozstawianie szachownicy. Mam jednak nadzieję, że w najbliższych odcinkach figury zostaną rozstawione i rozpocznie się właściwa akcja. Jest tu bowiem potencjał i mam nadzieję, że zostanie od odpowiednio wykorzystany. Miejmy nadzieje, że dostaniem zakończenie, które pozwoli nam wspominać serial jako świetną przygodę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here